Intensywne, energetyczne kolory

Intensywne i energetyczne kolory – czy zastąpią skandynawską biel?

Styl skandynawski razem z paletą jasnych odcieni zadomowił się w mieszkaniach na dobre. Jednak jego stonowane pejzaże coraz częściej zastępuje nutka ekspresji i dynamizmu w postaci zdecydowanych, energetycznych tonacji.

Granat wypiera biel, miejsce pasteli zajmuje butelkowa zieleń, a zamiast delikatnej lawendy wybieramy mocną oberżynę. Czy to trend, który zdominuje branżę wnętrzarską czy tylko chwilowa moda i sposób na to, by przełamać panującą monotonię?

Kolorystyczny miszmasz – od fioletu po butelkową zieleń

W grudniu 2017 roku poznaliśmy prowokujący i oryginalny Ultra Violet, ogłoszony przez Instytut Pantone kolorem roku 2018. Ten nieoczywisty wybór to wstęp do wnętrzarskich rewolucji z intensywnymi barwami w roli głównej – oznacza przełamanie konwenansów i wyjście poza schemat.

Ścieżkę niebanalnych połączeń wskazała miłośnikom designu także IKEA, która zrywając z bielą i szarościami, postawiła na głębokie barwy zieleni czy granatu. Odważne tonacje wkroczyły na ściany, pokryły obicia welurowych kanap i otuliły fronty mebli, zamieniając zwyczajną przestrzeń w nietuzinkową i nieco awangardową. Wyraziste kolory powracają w wielkim stylu, stanowiąc przeciwwagę dla zachowawczych aranżacji, które coraz częściej są passé.

Kierunek: zieleń!

Na pierwszy plan wysuwa się butelkowa zieleń, która w katalogu IKEA zyskała zaszczytne miejsce i uwiodła wszystkich swoim dostojeństwem. Barwa kojarzona z wnętrzami wiktoriańskich salonów i reprezentacyjnych gabinetów, świetnie sprawdzi się w klimacie glamour, gdzie dominują luksus i blichtr, wykreowane przez sztukateryjne żyrandole i masywne ramy obrazów na ścianie.

Połyskujące dodatki w odcieniu miedzi, złota lub srebra nieco rozświetlą mroczną aurę tonacji, a elegancki klimat przestrzeni spotęgują pikowane fotele w stylu Chesterfield, stylowe szezlongi oraz grube zasłony zdobiące okna. Wytworne zielenie docenią także towarzystwo szlachetnych materiałów, takich jak jedwab, aksamit czy welur.

Potencjał koloru jest jednak znacznie szerszy, bo z wyrafinowanego i nieco poważnego, może przybrać bardziej dziki i nieokiełznany charakter. Mowa o przygaszonej, ale nadal intensywnej zieleni, która odzwierciedla klimat dżungli albo naśladuje piękno szmaragdów.

Taki głęboki odcień to tło wręcz stworzone dla stylu vintage, gdzie królują roślinne kompozycje oraz postarzane meble i naturalne tkaniny, chociażby bawełna czy len. W nowoczesnych nurtach także znajdzie się miejsce dla magicznego uroku barwy słynącej z odprężającego charakteru.

W minimalizmie wystarczy wymienić czarne dekoracje na te skąpane w butelkowym wydaniu, by wystrój nabrał magnetyzującej aury, a w klimacie scandi sprawdzą się kolorystyczne zestawienia z szarościami, które nieco zrównoważą siłę barwy.

Chaber, granat i atrament

W gronie mocnych barw uwielbianych przez projektantów znalazły się także tonacje przypominające kleksy w starym zeszycie czy bezkresne niebo pełne ciemnych chmur, zapowiadających nadejście burzy. Głębokie chabry, granaty, indygo czy odcienie atramentu doskonale sprawdzają się we wnętrzach, w którym stawiamy na elegancki nastrój.

Te nasycone kolory uwielbiają towarzystwo wyrafinowanych dodatków, a przede wszystkim złota, które podkreśli ich oblicze. Myśląc o takim zestawieniu, w głowie od razu pojawia się wizja stylu glamour, gdzie niebieskości rozświetlają mieniące się kryształy i ekskluzywne dekoracje.

Granaty znajdą sobie miejsce także w innych aranżacjach – począwszy od nowojorskich, po boho, wabi-sabi czy marynistyczne, w których intensywna barwa łączy się ze stonowaną bielą w postaci grubych pasów: na ścianach, poduchach, narzutach czy ozdobach.

Dla zbalansowania wystroju warto złagodzić wyrazisty odcień jasnymi kolorami. Pastele, beże czy biel zmieszana z subtelnymi kremami nadadzą wnętrzu przytulności i harmonii, a wszelkie odcienie szarości wydobędą tajemniczy charakter barwy, tonując jednocześnie całość. Kontrast powstały w wyniku miksu jasnych i ciemnych akcentów będzie ciekawym zabiegiem, tworzącym klimatyczną przestrzeń.

Odważni i żądni energetycznej eksplozji, mogą urozmaicić scenerię elementami w musztardowym czy malinowym wydaniu przez co pokój zyska dynamizmu. Kolor można również wykorzystać jako kontrapunkt – niekoniecznie tylko na ścianie. Ciekawie prezentować się będą kobaltowe meble ze złotymi uchwytami czy masywny fotel postawiony na tle białej ściany obity ciemnoniebieskim welurem.

Kolor ma moc, ale... czy wiemy jaką?

Eksperci z dziedziny urządzania wnętrz przestrzegają przed stosowaniem ciemnych kolorów – zwłaszcza jeśli jesteśmy posiadaczami małych mieszkań. Takie odcienie mają to do siebie, że użyte w niewłaściwych ilościach mogą przytłoczyć aranżację.

Nie oznacza to jednak, że fani granatów czy zieleni muszą z nich całkowicie rezygnować. W tym przypadku regułą obowiązującą jest umiar. Warto ograniczyć się do pomalowania tylko jednej ściany czy zredukowania dodatków lub mebli do wartości, która nie wprowadzi niepotrzebnego chaosu, a będzie jedynie wysmakowanym akcentem.

Prawdą jest także to, że wyraziste barwy mogą być częścią optycznej gry. Ukrywają wady architektoniczne, eksponują charakterystyczne elementy konstrukcyjne, modelują przestrzeń. Jak?

Wystarczy intensywną tonacją pomalować zarówno ścianę, jak i sufit, by niewielkie lokum wydawało się nieco większe, a w wąskiej przestrzeni skorzystać z poziomych pasów, by dodać metrażowi szerokości. Mocne tony warto też stosować w celu zaakcentowania konkretnych stref pokoju – np. ściany za wezgłowiem łóżka czy ekranem TV.

Poza zmianą proporcji ważny jest również aspekt doboru barw związany z psychologią kolorów. Niektóre odcienie działają bowiem wyciszająco, inne wręcz przeciwnie – motywują i pobudzają do działania, dlatego należy używać ich rozsądnie. Ładunkiem pozytywnych emocji są żółty i pomarańczowy, które symbolizują optymizm i kreatywność oraz wprawiają w dobry humor.

Twórcze myślenie wyzwala także czerwień. Ich nadmiar może jednak szkodzić, prowadząc do rozdrażnienia i przytłoczenia. W przypadku niebieskich tonów – w tym granatów – specjaliści zwracają uwagę na ich relaksujący wydźwięk. Kolory te koją nerwy, ułatwiają zasypianie, kojarzą się z porządkiem i organizacją, a więc bardzo dobrze wpływają na domowników.

Z kolei zieleń, jako odcień nadziei i szczęścia, zapewni poczucie bezpieczeństwa, harmonii oraz równowagi. W jej towarzystwie poczujemy się bliżej przyrody, a więc bardziej beztrosko, swobodnie oraz naturalnie.

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest jednoznaczna, bo preferencje kolorystyczne są kwestią indywidualną. Pewne jest natomiast to, że ciemne barwy stanowią poważną konkurencję dla sielankowych kolorów Skandynawii i coraz częściej są wyznacznikiem modnych, wnętrzarskich metamorfoz – z naciskiem na oryginalność!

Autorem wpisu jest Piotr Majewski – jeden z redaktorów bloga Morizon, miłośnik dobrego designu i pięknych wnętrz.

Udostępnij
Zapisz się do Newslettera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *